Długi i pracowity weekend w Dęblinie
20 07 2011
17-22 czerwca, a precyzyjniej 18-19 był pracowitym weekendem nie tylko dla zespołu, ale również dla Fan Klubu. Zespół Akrobacyjny Biało-Czerwone ISKRY miał bowiem w sobotę wylot na dwie imprezy w Polce – pierwsza to V Płocki Piknik Lotniczy, a druga oraz Piknik Szybowcowy w Lesznie. Na tych obydwu imprezach Biało-Czerwone Iskry były jedną z głównych atrakcji.
Dzień rozpoczął się stosunkowo wcześnie jak na wakacyjną sobotę, ponieważ już o 8.00 na płycie postojowej zaczynały się przygotowania do wylotu. Gotowość do startu odtwarzano na 5-iu maszynach, które to wraz z zabezpieczeniem technicznym (po które przyleciał C-130 Hercules) przygotowywały się do wylotu do Powidza z którego miały być ”obsługiwane” wcześniej wymienione imprezy. Wszystko oczywiście zostało dopięte na ostatni guzik, więc piloci zespołu mogli zasiadać do maszyn w następującym składzie:
Tomasz „Oxford” Czerwiński
Jerzy „Jerry” Leń
Mariusz „Marian” Szymla
Dariusz „Wódz” Karwowski
Jacek „Jack” Jaworek
Maciej „Mack” Kopiel
Choć pogoda nie była zbyt rewelacyjna i pojawiała się niepewność związana z przelotami, to start odbył się o godzinie 10.05 z nadzieją, że ani po drodze, ani też później nie nastąpi załamanie pogody, które zmusiłoby zespół do przerwania występu lub co gorsze – zmusiła do pozostania w Powidzu do kolejnego dnia. 10 minut po starcie Iskier w powietrze wzbił się Herkules, który już podczas kołowania zaserwował mocny podmuch gorącego powietrza wraz z pięknym zapachem paliwa lotniczego. Człowiek był tym szczęśliwszy, że dość chłodne powietrze i zimny wiatr dawał w kość – a tak, to była choć odrobina ciepła i możliwość ogrzania się ;-)
Lądowanie w Powidzu miało miejsce o godzinie 10.50, następnie odnowienie maszyn i start do Płocka i powrót krótko po godzinie 13.00. Start do Leszna o godzinie 17.35 i powrót o 18.25. BCI pojawiły się z powrotem w Dęblinie krótko po godzinie 20.00, niestety tego momentu nie udało się już sfotografować.
W niedzielę z okazji Dni Dęblina został zaplanowany przelot ze smugaczami nad stadionem Czarni-Dęblin. Trudno było by przepuścić taką okazję do zdjęć, więc dzięki uprzejmości ppłk Dariusza Karwowskiego udało się ponownie zagościć na dęblińskiej płycie. Przelot był planowany na godzinę 17.00, więc krótko po 16.00 byliśmy na miejscu. Choć było znów dość chłodno, to przyjemnego klimatu (zwłaszcza dla zdjęć) nadawały prześwity słońca, które ubarwiały niebo i chmury na żółtawy kolor. W międzyczasie trwały przygotowania samolotów tak, by o 16.40 móc usłyszeć pierwszy silnik.
Piloci w podobnym składzie do dnia wcześniejszego – z tą różnicą, że zamiast „Mariana” leciał „Staszek” – o 16.55 zajęli pozycje na pasie i poleciały w stronę strefy w której pokrążyli 10min. Nalot nad stadion o 17.05, drugie podejście i piękne rozpuszczenie w kierunku widzów ze stadionu – ależ musieli mieć widok przy tym zachodzącym słońcu!. Lądowanie o 17.10 podczas którego udało się zrobić kilka bliskich ujęć. Najlepsze było oczywiście przede mną, czyli kołowania. Można je opisać krótko – ależ było dymu! Peleton otworzył Mack, który przeciągną piękną czerwoną wstęgę dymu po pasie oraz „przywitał” się szerokim uśmiechem :-). Dla dopełnienia kolorystyki Wodzu „pociągnął” na biało, więc zrobiło się już całkiem patriotycznie. Jak już pisałem wiele razy – jest to w moim odczuciu bardzo miły gest, takie swego rodzaju podziękowanie, więc i ja dziękuję! Z pozytywnymi wrażeniami trzeba było się pożegnać i wrócić do „siebie” z myślą, że to oczywiście nie koniec, ponieważ w planie wizyty był jeszcze poniedziałek.
Poniedziałek rozpoczął się podobnie do wcześniejszych dni, czyli wczesna pobudka i dojazd na lotnisko, który ponownie był możliwy dzięki uprzejmości Wodza. Choć na ten dzień nie było zaplanowanych lotów Biało-Czerwonych Iskier, to zapowiadały się inne ciekawostki. Pierwsza, to loty szkolne szarych Iskier, których w poniedziałek było naprawdę sporo w powietrzu oraz najciekawsze – symulator! Po pierwszej części sesji foto, czyli około 10.30 udało dostać się na drugą stronę lotniska, wprost pod symulatory. Na pierwszy ogień poszedł symulator wieży kontroli lotów, który udało się odwiedzić dzięki uprzejmości kpt Krzysztofa Nowakowskiego. Następnie po dołączeniu Wodza poszliśmy na niewątpliwie najciekawszy punkt w tym budynku, czyli kabina Iskry. Tutaj pod okiem mistrza mogłem wykonać iście trudny lot, który składał się ze startu, lotu do strefy, lotu nad poligon, ostrzału celów naziemnych, następnie odlotu do strefy i podstawowej akrobacji. Jedyną trudnością było opanowanie wszystkich przyrządów, na które do tej pory nie zwracało się zbytnio uwagi ;-) Niestety, ale pod okiem Wodza nie było opcji na „byle jakie” latanie, więc trzeba było pilnować wysokości, prędkości, przechylenia, kursu, obrotów silnika itd. Podczas nalotów na cele trzeba było sobie również uruchomić m.in. karabin, celownik. Po chwili trzeba było zakończyć szarżowanie w wirtualnych przestworzach, po to, by Wódz mógł wykonać swoje obowiązkowe zadanie na symulatorze. Później się okazało, że mój „chwilowy” lot trwał prawie godzinę…ależ to wciąga!
Następnie powrót pod domek pilota i idealne wstrzelenie się w start kilkunastu szarych Iskier wciągu kilku minut – było zdecydowanie głośno, ale i pięknie! Z uśmiechem na twarzy można było wrócić na osiedle.
Kolejnego dnia, czyli we wtorek trzeba było już żegnać się z Dęblinem i wracać do swojego prawdziwego domu. Był to bardzo udany weekend, obfity w dużą ilość zdjęć i miłymi spotkaniami z pilotami BCI. Na pożegnanie udało się zobaczyć poranny odlot zespołu na pokazy lotnicze do Finlandii :-)
Podziękowania dla osób, które umożliwiły jak i uprzyjemniły cały pobyt w Dęblinie! Do zobaczenia!
Tekst i zdjęcia: Rafał Bożek


























Proszę czekać...